poniedziałek, 15 lipca 2013

battle feelings


       Dlaczego niektórzy faceci, a na pewno jakaś ich część zachowują się dość nie logicznie w pewnych sytuacjach.  Prosta sytuacja twój mężczyzna prosi cię o coś, na co kompletnie nie masz ochoty, jesteś zbyt zmęczona albo po prostu nie masz humoru i już. Starasz się jednak wykrzesać, choć elementarną część energii ochoty i humoru, aby jednak zrobić coś dla niego.   
Rozpoczyna się walka z samą sobą, twoje naturalne fizjologiczne JA odmawia, wytaczając ciężkie działa, a ty bronisz się swoją tarczą uczuć. Dzwonisz po „posiłki”, czyli do swojego faceta i mówisz mu o swoich rozterko swojej wewnętrznej bitwie ach, a on na to „ze jak nie to nie”, „mówiłaś, że to zrobisz a teraz ci się nie chce” itd., jesteś taka sraka owaka, nigdy mnie nie słuchasz”. Chcesz dla niego dobrze, potrzebujesz tylko odrobinę pomocy a on okazuje się kolejnym napastnikiem i już jest po wszystkim.
Na taką strategię reaguje się zazwyczaj jeszcze większą niechęcią, zdenerwowaniem natomiast ON myśli, że kiedy dołoży do tej” armii ogólnie niesprzyjających uczuć” jeszcze oddział łuczników, których każda ze „słownych strzał” trafia w Ciebie to osiągnie swój cel i zdobędzie ten „zamek”, którym jest przekabacenie Ciebie na swoją stronę.
 Oj tak łatwo nie ma KOBIETA to silna istota można sobie strzelać i strzelać, ale jak ktoś ją wkurzy to nie ma bardziej upartej i niebezpiecznej istoty. To taki HULK tylko bardziej z przyjemniejszym dla oka opakowaniem.
W taki sposób nie wygra się tej bitwy. Bo wasza ukochana będzie jeszcze bardziej zniechęcona i humoru też jej to nie poprawi. Czy nie lepiej by było drodzy Mężczyźni przysłać „posiłki”?  Jak powinno się rozegrać tą bitwę, aby ją wygrać?  





To wy zdecydujecie czy wolicie mieć przy swoim boku HULKA czy WONDER WOMEN ;)